|
Blog > Komentarze do wpisu
Obraza uczuć i wyrok
Rzecz w szeroko rozgłoszonej przedwczorajszej wieści Wchodząc tam widzi się ten formularz:
Doniesienia prasowe mówią, że zasadniczym punktem
Więc w tej chwili znamy w ogólnych zarysach z własnego
niedziela, 15 lipca 2007, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: My, r.escom.net.pl
2007/07/15 09:47:10
jestesmy popieramy
2007/07/15 11:44:16
1.Pieniactwo jest ulubionym sportem Polaków IVRP, więc kazda okazja do piany na uściech jest mile widziana.
2. Jestem człowiekiem wierzącym, ale nie posiadam "religijnych" uczuć. W co wierzę, to moja sprawa. 3.Staram się szanować wierzenia, przekonania, opinie, zabobony każdego bliźniego. W meczecie zdejmuję obuwie, w synagodze nakładam myckę.Turystki wchodzące do kościoła w krótkich szortach popełniają nietakt. 4.Spowiedź jest wymysłem Watykanu. Pozywanie do sądu kogoś kto stroi żarty z tej wczesnej formy psychoanalizy robi z siebie błazna i okazuje brak tolerancji. 5.Księża w Ameryce elsperymentują jak widać z wirtualna spowiedzią virtualconfession.blogspot.com/
Gość: Tadeusz, dyb5.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/07/15 19:38:17
Tadeusz Żeleński-Boy: "Igrać z najbardziej uświęconymi pojęciami, z najbardziej czcigodnymi uczuciami, próbować ich siły i szczerości, rozkładać je odczynnikiem śmiechu, prowokować obłudne oburzenia, demaskujące dyskusje, wpuszczać powietrze, ośmielać do myślenia, iżby pośród walących się bałwanów zostało to, co naprawdę jest szanowane — oto zadanie, które chciałbym spełniać wedle sił moich".
Gość: Cyber, dyb5.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/07/15 19:45:14
Propagowanie racjonalizmu oznacza nie tylko suchy język naukowych monografii (mało zazwyczaj perswazyjnych czy prelekcji, czy też wreszcie jedynie wyrabianie logicznego myślenia w świadomości społecznej. Oznacza ono także sięgnięcie po oręż lekkości i humoru, ironii i drwiny, jako nader groźnych narzędzi do walki z przesądem, nonsensem i bzdurą. Oznacza więc sięgnięcie do świetnych wzorów oświeceniowych pamfletów, tak skutecznie i nieubłaganie, a przy tym wszystkim w tak lekkiej formie, tropiących relikty mentalności pierwotno-irracjonalnej we współczesnych im społeczeństwach" (Zygmunt Poniatowski). 2007/07/15 20:14:42
@Antrim: nie wiedziałem (i chyba nigdy nie zastanawiałem się gdzie stoisz w kwestii religi - i to było częste w moim środowisku. Dopiero w parę lat po śmierci jednego z moich mistrzów z Wrocławia ktoś mi powiedział, że był z kościoła ewangelicko-augsburskiego. O tym, że mój bardzo bliski przyjaciel był prawosławny dowiedziałem się od szwagra, który poszedł na jego pogrzeb... W Twoim przypadku informacji nie zapomnę, no bo ilu jest Antrimów na tym świecie, ale gdyby mi to mówił jakiś kolega z pracy, bardzo możliwe, że po miesiącu już bym nie pamiętał. Nie żartuję. Nie pamiętam co mi kiedyś mówiła moja własna siostra.
@Tadeusz, @Cyber: bardzo ładne sformułowania i chyba rozumiem je, ale podstawowe pytanie w tym: jeśli ktoś jest wierzący i w jego (jej) odbiorze wiary jest miejsce na obrazę uczuć religijnych, co można począć, by takie cytaty (nawet jeśli odrzucane przez argumentację, z którą jeden się zgodzi, a drugi nie) stawały się dla nich czytelne, czyli nadające się do czytania i przemyślenia? Co do racjonalizmu, to wydaje mi się on pojemnikiem na najrozmaitsze treści i chyba nie z wszystkimi z nich mam się dobrze (gdzieś już tu pisałem czemu nisko sobie cenię płomienne dzieło pana Dawkinsa), kluczowy moment w mojej postawie to szacunek dla fantazji, bez której nie ma rozwoju, odmiany, a która więcej ma wspólnego z irracjonalnymi odruchami niż z tzw. logicznym” myśleniem. Przy okazji, niektóre Purchawki są do obrzydliwości racjonalne i logiczne i systematyczne, tyle, że oderwane od zdrowego podłoża.
Gość: Cyber, dyb5.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/07/15 20:37:21
Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz;
Publiczne ścieranie się różnych opcji jest fundamentalnym znamieniem społeczeństwa i państwa pluralistycznego i otwartego. W państwie takim na ogół przewagę i rządy zawłaszcza sobie jedna bądź kilka opcji, pozostałe zaś spychane są na ławy opozycji, do roli czujnego strażnika i krytyka poczynań zwycięzcy. Pomimo, że aktualnie przegrane nadal się liczą i biorą udział w wolnej konkurencji opcji, dopóty dopóki nie wyczerpią do cna swego potencjału i nie odejdą na śmietnisko ludzkich idei, poglądów, pomysłów na życie, dla których miejsce jest już tylko w podręcznikach szkolnych i monografiach, których nikt nie czyta. Na przeciwległym biegunie znajdujemy model totalitarny i dyktatorski, który cechuje publiczne nieistnienie opozycji w określonych, najbardziej newralgicznych sferach, jej niemożność publicznego działania, finansowe upośledzenie. Nie tylko ma ona wówczas nader ograniczone możliwości przekonania innych do swych racji, ale i nie ma możności dotarcia z nimi do tych członków społeczeństwa, którzy są jej podobni i którzy w niej skłonni byliby widzieć sublimatora swego światopoglądu czy źródło określonych dóbr duchowych i kulturowych. We współczesnej Polsce model pluralistyczny przyjął się w wielu sferach, w szczególności w zakresie ideologii politycznej — można swobodnie głosić wszystko co „kupią" wyborcy, bez znaczenia jak bardzo będą to błędne i populistyczne opcje. Można więc być oszołomem w zakresie polityki kryminalnej (vide Kaczyński), oszołomem religijno- pseudopatriotycznym (vide Giertych), oszołomem uniwersalnym (vide Lepper), można być bez konsekwencji wielkim i małym aferałem. Monolit jednej opcji politycznej odszedł do lamusa. Totalitarny relikt i gra pozorów Tymczasem w dziedzinie światopoglądowej wciąż brak u nas odwilży, aggiornamento, pierestrojki — wciąż panuje model totalitarny, oznaczający tutaj: - publiczną hegemonię jednej tylko ideologii, - propagandowe kłamstwo mające przekonywać, że społeczeństwo jest jednolite w swej miłości do ideologii panującej, - duszenie w zarodku wszelkich śladów istnienia opozycji, poprzez cenzurę oraz przedstawianie jej jako grupki frustratów, wariatów i ludzi zagubionych. Pluralizm w tej dziedzinie jest pozorny, wolna konkurencja nie istnieje. Jest faktem bezspornym, że w społeczeństwie jest od kilku do kilkunastu procent ateistów i agnostyków w zależności od grupy społecznej (mniej — w niewykształconych; więcej — w wykształconych). Zastanówmy się, ile razy widzieliśmy w telewizji czy czytaliśmy w prasie coś co skierowane było do tego grona? Zastanówmy się kiedy i gdzie ostatnio publicznie podejmowano się dyskusji na ten temat, polemiki, inspirującej konfrontacji? Spotyka się czasami antyklerykalizm, który jest dość silny. Jednak on na ogół niewiele ma wspólnego ze sprawami światopoglądowymi jako takimi. Jest tłumaczony jako efekt niedostatków moralnych funkcjonariuszy ideologicznego hegemona, ale nigdy lub niemal nigdy jako wynik opozycji światopoglądowej. Ktoś zaczadzony kadzidłami propagandy mógłby mniemać, iż Polska jest jakimś niezwykłym ewenementem europejskim, który niczym samotnie dryfująca wyspa na oceanie europejskiej niewiary, jest żywym dowodem na to, że w XXI w. w Europie może uchować się kraj, gdzie chrześcijaństwo ma się dobrze a ateiści nie istnieją. |
|