S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Niespokojne oko
To bezustanne rozedrganie miê¶ni oka. Zamiast patrzeæ
przed siebie, celnie, oszczêdzaj±c energiê i czas,
nak³adamy na siebie olbrzymi± ilo¶æ obrazków. Potem
ka¿emy rozpracowywaæ mózgowi co w tych ³amig³ówkach
nie zgadza siê. Zdaje siê w ten sposób rozpoznajemy
(tworzymy, dla tych, którzy nie wierz± w istnienie
¶wiata zewnêtrznego) formy, barwy, kawa³ki ¶wiata,
które potem nazywamy. I sprawdzano, co siê staje gdy
ten niezborny proces natury ulepsza siê i unieruchomi
siê komu¶ promieñ patrzenia: obraz mu siê rozmywa
i widzi on tylko plamy.

A teraz skok do innego ¶wiata. My¶lenie hipotetyczne,
takie sformalizowane, to bardzo pó¼ny wynalazek.
I mówi±, ¿e wcale nie powszechny, ¿e na przyk³ad po
chiñsku nie da siê stworzyæ konstrucji Future in the
Past
, czyli czego¶ w stylu „gdybym by³ w kawiarni
z nimi to te¿ by³bym jad³ szarlotkê”
. (Znajomy Chiñczyk
potwierdzi³ tê informacjê, choæ zastrzeg³ siê,
¿e w inny sposób co¶ podobnego by zdo³a³ wyraziæ.
Ale co to jest po chiñsku „co¶ podobnego”?) A bez
my¶lenia hipotetycznego nic by¶my nie zrozumieli
ze ¶wiata – no, mo¿e trochê wiêcej ni¿ nic, to, co by
siê da³o zakatalogowaæ z w³asnych doznañ.

No i teraz zaryzykujê sformu³owanie mojej hipotezy.
Te wszelkie iluzje, wizje, czary, zwidy i cudy to
wspania³y materia³ eksperymentalny do testowania
nieznanych – a mo¿e i niepoznawalnych – przebiegów
rzeczywisto¶ci. Bez specjalnych zabiegów jêzykowych.
A mo¿e w ogóle bez jêzyka. W koñcu, gdzie by mia³a byæ
ró¿nica miêdzy zape³nianiem rzeczywisto¶ci tworami
a rozpoznawaniem ich istnienia w magmie plam i barw
wokó³ mnie? Dla mnie czyja¶ wizja nie istnieje, ale
nie s±dzê, bym mia³ jak przekonaæ osobê z wizj±, ¿e
istnieje liczba alef zero.

Nie, spokojnie, wcale nie proponujê jakiej¶ teorii
zbie¿no¶ci miêdzy wiar± i nauk± ani nie sugerujê, ¿e
tu i tam procesy s± jednakie. Jest wyra¼na ró¿nica:
polega na rozumieniu s³owa „istnieje” – i ró¿nych
pokrewnych s³ów, jak definicja czy postulat. Ale wizje
czy iluzje i nawet trochê czarów jest w obu obozach
mile widziane. To te¿ forma my¶lenia. Bezmy¶lno¶ci±
bywa natomiast pó¼niejsze traktowanie tego.

Tak, niekiedy i w nauce, je¶li postulat zaw³adnie
swoim twórc±.
czwartek, 05 lipca 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu: