Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Jak załatwić Kopciuszka

(aka inverse engineering)

 

1. Granat otworzyć

granat na okrągło

2.Ziarenka do miseczki przełożyć

w miseczce

3. Z powrotem powtykać nakazać.

 

 

piątek, 20 lipca 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Joanna W., 217.96.19.25*
2007/07/20 10:07:32
Brakuje trzeciego obrazka.
Granat winien do rozrywki sluzyc a nie do znecania sie nad Kopciuszkiem, kimkolwiek on jest. Mocno sadystyczne posuniecie. Tak sie moze narodzic Kopciuszek - terrorysta. Wkurzy, poskłada, wyciagnie zawleczke i rzuci do celu.
-
2007/07/20 12:59:20
Bardzo ciekawie postawiony głęboki problem: między "reverse engineering" (tym, co ew. miałoby być zadaniem Kopciuszka) a "inverse engineering" (tym, czego dowiedzielibyśmy się o Kopciuszkach, granatach, terrorystach, eksperymentach psychosocjalnych i w ogóle). Mam dziś dzień melancholijny, więc przechodzę od razu do zamyślenia nad prefiksem 'uni'. Napiszę może o tym haiku :)

PS Raz w życiu robiłem nalewkę na granatach. Wyszła dziwnie blada ;)
-
2007/07/20 13:32:58
Joanna: Kopciuszek miał w historii dużo więcej niż przysługujące mu 15 minut. Teraz powinien siedzieć w domu i gotować obiad dla czwórki dzieci.

Nameste: chciałbym dziś mieć dzień melancholijny. Mam zaganiany, ani mini-haiku weń nie wlezie... A co tam się stało, alkohol zareagował z barwnikiem? Może trzeba było brać granat na prikusku?
-
2007/07/20 14:35:27
A jeśli Kopciuszek zeżre to, co ma wtykać? A potem powie, że zostaje astronautką?
-
2007/07/20 15:27:47
Pośpi jak sobie pościele. Poleci w kosmos. Na statek załaduje „Dzieła Wybrane” Kazi Sz. I zatęskni jeszcze za kuchnia i sprzątaniem.
-
2007/07/21 01:26:10
Tak, najpewniej doszło do jakiejś zbielającej reakcji z barwnikiem, został baldy róż. A spodziewałem się, naiwny, intensywności na miarę berberysu. (Chyba moc nazwy ;) zwiodła.)

PS Haiku nie było. Zamiast haiku – filipiku ;)
-
2007/07/21 02:26:35
Filipiku przeczytany jest, podejrzewam, że nie filozofo-fizykiem a filozofo-chemikiem (czyli alchemikiem) autor jest. Ale póki rzodkiewka nie jest atakowana nie muszę wyciągać dubeltówki.