S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Ach, jak m±drze zabrzmia³o...

Przyjació³ka podes³a³a linkê, dowodz±c±, ¿e zjawisko
spowiedzi internetowej w tej czy innej formie ju¿
istnieje (to na temat wpisu z poprzedniej niedzieli),
bo cykl pytañ bez interlokutora prosi tylko o dodanie
guzików „tak-nie” i ró¿nica miêdzy materia³em
serio i kpinkami trochê siê zaciera. Owa strona
sieciowa jest ju¿ sprzed dwóch lat i nie zaskoczy³a
mnie, ale zatrzyma³em wzrok na wstêpnym cytacie.

Brzmi on tak:

Pragn±³bym, aby¶ by³ szczê¶liwy na ziemi. Nie bêdziesz
nim jednak¿e, je¶li nie pozbêdziesz siê obawy przed
cierpieniem. Dopóki bowiem "podró¿ujemy", w³a¶nie
w cierpieniu znajduje siê nasze szczê¶cie.


(¶w. Josemaria Escriva de Balaguer)


Zostawiaj±c ca³kiem na uboczu kwestiê ¶wiêto¶ci tego
pana, pomy¶la³em sobie o sile sprawczej braku
precyzji. Gdyby taki zwrot uwa¿niej rozbiæ na g³osy,
sta³o by siê oczywiste, ¿e czasami bywa zwi±zek miêdzy
jednym, który znajduje szczê¶cie, a drugim, któremu
zadaj± cierpienie. Ale tworz±c ogóln± papkê, ma siê
mêtn± a szlachetnie brzmi±c± metafizykê.

niedziela, 22 lipca 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/07/23 14:52:34
1. nie pozbêdziesz siê obawy przed cierpieniem: w³asnym, czy cudzym, tu wpisujê siê w g³os autora bloga, bo jak nie bêdê siê obawia³a cudzego cierpienia, to mogê byæ nieludzkim potworem, rozdaj±cym ¶lepo razy

2. nie bêdziesz szczê¶liwy, a¿ nie pozbêdziesz siê obawy przed cierpieniem: to znaczy, ¿e jak przestanê siê baæ rypania w kolanach, to bêdê szczê¶liwa? Ale one nadal bêd± rypaæ. Ból nie jest cierpieniem, tylko obawa przed nim? Nie obawiam siê cierpienia, nie pójdê do dentysty. Absurdalne? W zasadzie logiczne.

3. w cierpieniu jest moje szczê¶cie - a wsad¼ se w dupê te "m±dro¶ci" panie ¶wiêty Josemaria. Bola³o Ciê kiedy¶ tak solidnie? ¯e nie pomaga³y leki, ¿e nie spa³e¶ kilka nocy? To jest dopiero nieczu³o¶æ, no ale skoro pozbawi³e¶ siê obawy przed na przyk³ad "moim" cierpieniem, to masz je w nosie. I to by by³o na tyle, w kwestii wspó³czucia ¶w. Josemarii.
-
2007/07/23 17:17:59
No, to¶ go wypunktowa³a :) Chêtnie bym przeczyta³ jak katolik interpretuje owe wyra¿enie (o ile, oczywi¶cie, da siê zrozumieæ tak± interpretacjê bez wieloletnich studiów w Akademii Teologicznej). Najnaturalniejsze oczekiwanie to powi±zanie cierpienia z histori± ¶mierci Jezusa i aksjomatyczne
(jak w Chrystusie to szczê¶liwie) rozwi±zanie dylematu. I by³oby to nawi±zaniem do tradycji samobiczowania, ascezy - i ogólnie, unikania wszystkiego co ludzkie.

¯ycie w pogodnym i s³onecznym miejscu (no, jak raz nie dzisiaj, ale to parê dni zimy) wzmacnia moj± naturaln± tendencjê do ³±czenia szczê¶cia ze ¶miechem i u¶miechem. Masochi¶ci s± szczê¶liwi, ale nigdy u¶miechniêci (to sady¶ci ¶miej± siê, ale jako¶ inaczej). Wiêc moje i masochistyczne pojmowanie szczê¶cia nie maj± wielu szans na zgodê.
Zreszt± Umberto Eco ca³± ksi±¿kê o tym ju¿ napisa³...
-
2007/07/23 17:27:29
Epikur chyba mówi³, ¿e wola i rozum s± gwarantem szczê¶cia.
+
Osiem „przyczyn nieszczê¶cia” nowoczesnego cz³owieka (Bertrand Russel – „The conquest of happiness”):

1. ¯ycie bierne, oderwane od rzeczywisto¶ci (bo cz³owiek przystosowany jest do walki o byt; ¿ycie bez walki i wysi³ku nie mo¿e go zadowoliæ);

2. ¯ycie nazbyt czynne i nazbyt podniecone (jakim jest zw³aszcza ¿ycie ludzi interesów, zbyt niespokojne, by mog³o byæ szczê¶liwe);

3. Nuda i przesycenie (nudzimy siê wprawdzie mniej ni¿ nasi przodkowie, ale gorzej od nich znosimy nudê);

4. Zmêczenie (zw³aszcza zmêczenie uczuciowe, bo umys³owe i miê¶niowe znajduj± lekarstwo we ¶nie);

5. Zazdro¶æ (odgrywaj±ca w ¿yciu nowoczesnego cz³owieka ogromn± rolê);

6. Poczucie grzeszno¶ci (bêd±ce skutkiem tradycyjnej moralno¶ci, nies³usznie skupiaj±cej ca³± uwagê cz³owieka na w³asnej jego osobie);

7. Mania prze¶ladowcza (maj±ca zazwyczaj ¼ród³o w przesadnym mniemaniu o w³asnej warto¶ci);

8. Lêk przed opini±.

(Tatarkiewicz: O szczê¶ciu)
-
2007/07/23 17:29:18
O! I jeszcze ten fragment (te¿ Tatarkiewicz):

VII
Rzecz godna uwagi, ¿e chrze¶cijañskie pragnienie cierpienia, kult Krzy¿a, „szaleñstwo krzy¿a”, jak to nazwano, wyst±pi³o w dziejach wzglêdnie pó¼no. Pierwsi chrze¶cijanie szli na cierpienia i mêczeñstwo wtedy tylko, gdy to by³o potrzebne dla ich wiary i Ko¶cio³a. Dopiero w czasach, gdy mêczeñstwa za wiarê sta³y siê rzadkie, gdy mo¿na by³o j± wyznawaæ bez przeszkód, dopiero wtedy wyst±pi³o samorzutne poszukiwanie cierpienia dla cierpienia. Rozpoczê³o siê w ¶redniowieczu, ale w ca³ym swym radykalizmie „szaleñstwo krzy¿a” objawi³o siê dopiero w czasach nowo¿ytnych, pocz±wszy od Odrodzenia, a wiêc w dobie nacechowanej na ogó³ duchem ¶wieckim i hedonistycznym.



-
2007/07/23 19:38:22
Troszkê strach dopisywaæ cokolwiek po Takich Cytowanych, ale raz kozie cierpnienie:

Nigdy nie zauwa¿y³em poci±gu do cierpienia w czê¶ci Nowego Testamentu dotycz±cej ¿ycia Jezusa (oczywi¶cie mówienie o tym nie oznacza mego przypisywania siê do jakiejkolwiek teorii o tym czy istnia³ czy o których z istniej±cych w Palestynie mówimy dzi¶ u¿ywaj±c tego istnienia). Czê¶æ tycz±ca filozofii odkupienia wydaje mi siê bardzo lu¼no do reszty przylepiona i nie umia³em sobie zinterpretowaæ jej pochodzenia. Przecie¿ nie ma sensu walcz±cej sekcie mówiæ: potn± nas na kawa³ki i d³ugo po naszej ¶mierci sobie o nas przypomn±, takie co¶ to dobre jest dla Monty Pythona. Ale za¶wieci³o siê ¶wiate³ko gdy przeczyta³em u B.Russella
kpinki z ¶w.Augustyna i jego teorii winy wywodz±cej siê z kradzionych gruszek...
-
2007/07/23 21:36:24
trzeba pamietac o tym, jak powstawa³y ewangelie i w jaki sposób sta³y siê tekstami obowi±zuj±cymi. Tu, byæ mo¿e, jest w³asnie tajemnica nieprzystawalno¶ci. Ale to rzucam raczej intuicyjnie.