S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
... i jeden zwrot

Poprzedni wpis przypomnia³ mi relacjê D.Z. z jej
pierwszego pobytu w Danii. Trafi³a poprzez znajomych
do domu, gdzie mog³a mieszkaæ za darmo ale musia³a
pogodziæ siê z panuj±cymi tam obyczajami. Mieszkañcy
komuny wynajmuj±cej mieszkanie byli tak postêpowi, ¿e
nie tylko odrzucali chodzenie w domu w ubraniach ale
i osoby nie do¶æ postêpowe, które chcia³y zachowaæ
okrycia cia³a. Zrobiono dla D.Z. wyj±tek godz±c siê,
¿e bêdzie mog³a pojawiaæ siê w kostiumie k±pielowym
i nawet za bardzo jej przez to nie dyskryminowano,
a je¶li mo¿e i dyskryminowano s³ownie to i tak nic
z tego nie rozumia³a, bo zna³a tylko cztery jêzyki
i w¶ród nich nie by³o duñskiego.

Pewnego wieczoru w rozmowie jej wspó³mieszkaniec
zada³ jej zaskakuj±ce pytanie co ona my¶la³a na
temat „Polish way of life”, polskiego stylu
¿ycia
. Przemy¶la³a ca³y swój peerelowski los, jego
szaro¶æ i smutek, ale nie zapomnia³a o wroc³awskich
grupach teatralnych i wspania³ych znajomych, my¶la³a
o braku pieniêdzy ale i wy¶mienitych studiach –
a rozmówca z szacunkiem i w milczeniu czeka³ na
odpowied¼, wiêc postanowi³a sy
ntezê przemy¶leñ
podaæ mu wstêpnym has³em „it is not so bad,
really”,
to nie takie z³e.


Reakcja by³a zdumiewaj±co szybka i musia³a u¿yæ ca³ej
swej si³y i energii, by móc pozostaæ dziewic±, który
to stan stanowi³ jej ¶wiadomy wybór. Zamknê³a siê
w swoim pokoju i nastêpnego dnia uzna³a, ¿e lepiej
p³aciæ za go¶cinê ni¿ ryzykowaæ nieoczekiwane zwroty
¶wiatopogl±dowych dyskusji.

Dopiero po paru dniach rozmów odkry³a, ¿e wyra¿enie
„Polish way of life” nale¿a³o raczej t³umaczyæ na
„¿ycie po polsku”, czyli bez ¶lubu. Wydaje siê,
¿e w koñcu XIX wieku wyje¿d¿aj±ce do Danii za prac±
kobiety po znalezieniu sobie partnera nie mog³y z nim
zarejestrowaæ w ko¶ciele zwi±zku z powodu pogl±dów
której¶ z dwóch wiar, a mo¿e i ich obu. Nie bada³em
sprawy czy to podejrzenia o nieludzko¶ci tych co nie
s± katolikami (jak to by³o przed encyklik± papie¿a
Paw³a III, która zdjê³a podejrzenie, ¿e stosunek
z Indiank± by³ aktem sodomii) czy te¿ uznanie przez
protestantów, ¿e katolicy to niewierz±cy. Tak
czy inaczej, Polki chcia³y mieæ rodziny, Duñczycy
chcieli byæ z Polkami i do¶æ powszechny obyczaj
obywania siê bez rejestracji ko¶cielnej zapisa³ siê
w jêzyku duñskim jako ¿ycie po polsku...

sobota, 30 czerwca 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/06/30 18:26:15
Tak, obce jêzyki czasami p³ataj± figle.
W moich stronach o parach zyj±cych w ogle bez rejestracji mówi³o siê, ¿e ¿yj± "na kocia ³apê" , a ma³¿eñstwa cywilne , bez ¶lubu ko¶cielnego - : "na kartê rowerow±" .
-
2007/06/30 20:18:17
Czy znasz jakie¶ statystyki o tych kartach rowerowych w Kraju? Choæ im bardziej to sprawa trzymana przy sobie, tym trudniejsza do uchwycenia statystyk±...

Al w moim odczuciu z 1/4 zwi±zków brazylijskich mniej wiêcej stabilnych nie ma oficjanych piecz±tek...
-
2007/06/30 20:58:44
Nie i raczej w±tpiê, ¿eby takie statystyki by³y zbierane. Teoretycznie teraz s± 2 mo¿liwo¶ci : ¶lub cywilny + osobno ¶lub ko¶cielny lub ¶lub konkordatowy. Ten pierwszy przypadek jest odnotowywany chyba osobno i nie ma informacji zwrotnej z parafii do urzêdu.
A niezale¿nie od tego - zwi±zki nieformalne. To ostatnie statystycznie musi byæ zauwa¿alne, skoro nawet jeden z banków swoj± ofertê kredytów mieszkaniowych skierowa³ w³a¶nie do par bez ¶lubu.
-
2007/07/17 18:47:59
To stwierdzenie zaskoczy³o mnie jakie¶ 3 lata temu, gdy z wizyt± u nas byli ... Szwedzi (tam te¿) i byli bardzo zdziwieni, ¿e w Polsce nie "¿yje siê po polsku"... ;o))
-
2007/07/17 19:33:10
Przenios³a¶ na mnie to zaskoczenie. Czy¿by nie wiedzieli jak tradycjonalnym krajem jest Polska? Przy okazji, czy to z Danii przenios³o siê do nich wyra¿enie czy tam kursowa³o swoj± ¶cie¿k±? (Rozumiem, ¿e takie pytanie mo¿e byæ bardzo trudne, wiêc pytam tylko „na wszelki wypadek”, bo mo¿e akurat wiesz...)