Myślałem, że największym problemem przy próbie
zrozumienia go będzie jego niezdolność wybierania
najprostszych rozwiązań (lub jeśli ktoś woli, moja
niezdolność dostrzeżenia jego motywów przy wyborze
rozwiązań złożonych). Rozumiem, że mieć ojca
kalwińskiego pastora i takich ośmiu wujów to
nielekkie brzemię. Lecz gdybym to ja miał jako
nastolatek tę przerażającą wizję, że Pan Bóg
wypróżnia się na Katedrę w Bazylei i w ten sposób
rozwala ją na kawałki, chyba prościej niż on bym tę
myśl interpretował. Myśl, że Pan Bóg zsyłał na niego
grzech śmiertelny, jak ongiś na Adama i Ewę i to
doświadczenie było Jego wolą, jest dla mnie do
pojęcia, bo znam elementy wyjaśnienia, znam historię
o wygnaniu z raju. Ale wierząc w moją niewinność
chyba bym zrozumiał wizję jako posłanie Boże, żebym
komunikował się z Nim wprost, nie wchodząc do
jakichś specjalnie do tego zbudowanych miejsc.
Ale on miał talent do komplikowania, co jasno widać
w tym urywku narracji jego przyjaciela i wielbiciela.
Niestety tłumaczenie nie jest z angielskiego, bo mam
tylko brazylijskie wydanie. Laurens van der Post,
„Jung and the Story of Our Time”, 1976, urywek wzięty
z rozdziału „Jezioro i rzeka”.
Rozważania o problemach związanych z religią, które
sama jego natura w nim przywoływała, wmieszały się
w jego studia matematyki. On w swoich Wspomnieniach
pomija te trudności, ale pozostawiły w nim pewne
zaskoczenie, a może poczucie bezradności, na całą
resztę życia. Wierzę, że były to bezpośrednie
konsekwencje głęboko religijnego charakteru Junga
i zasługują na więcej uwagi niż oddano im dotychczas.
Problemy zaczęły się w dziedzinie religii stosowanej,
którą nazywamy etyką. Takie stwierdzenia jak te, że
„Jeśli a=b i b=c, to a=c” wydawały mu się przerażająco
niemoralne. Oczywiście, chodzi o punkt widzenia,
w którym ujawnia się jego instynktowny szacunek dla
odmienności we wszystkich formach życia, tak u osób
jak i w obiektach, że nawet w algebraicznych
symbolach uważał ją za nietykalną.
A może to nie kwestia religijności a filozoficzności?
Oni zawsze robią takie rzeczy z prostymi sprawami.
O innej porze wyjaśnię czemu nikt nie ma obowiązku
robienia sobie aż takiego zamieszania w głowie.
Ale a nie równa się be, a be nie równa się ce.
Deus