S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Multimedia
Gdy spotykam multimedia w blogach, na ogó³ urazy s±
powierzchowne i dobra caipirinha pozwala otrz±sn±æ
siê ze wspomnienia muzyki stylu bate estaca („wbijaj
s³upy”) a wpatrywanie siê w cytrynkê usuwa b³yski
dennych obrazków, które ko³uj± tak szybko, ¿e chowaj±
tañcz±ce w centrum trzy ró¿owe krokodyle. Lepiej, ¿e
kto¶ m¶ci siê na swoim monitorze ni¿ gdyby mia³ biæ
braciszka albo z³o¶ciæ mamê. Klikam mu w k±t i ciao.

Ale smutniej jest gdy widzê wystêpy naukowe i wyj¶æ
ani klikaæ nie mogê i s³yszê i widzê wszystko.
Najpierw biedaczek walczy z rzutnikami i kablami,
potem upaja mnie przez 3 minuty piêknem logotypu M$,
a potem pojawia siê zeskanowana strona z ksi±¿ki,
któr± mam na pó³ce, tyle ¿e przy przechodzeniu na
now± stronê jaki¶ piesek przebiega ekran. Literki
s± ma³e i dr¿±, dlatego dr¿y te¿ g³os dukaj±cego
przewijany tekst biedaczka, który rozwin±³ fantazjê
podmieniaj±c strza³kê operowan± przez myszkê przez
ikonkê zielonkawego rekina. I nawet pospaæ siê nie
da, bo zapomnia³ wy³±czyæ ¶wiat³o. A¿ rekinek sunie
ku go³±bkowi, go³±bek wypuszcza z dzióbka tabliczkê
i czytam cztery s³owa zakoñczenia prezentacji,
napisane w szesnastu typach fontów i tylu¿ kolorach.

Ale bywaj± momenty, które wynagradzaj± lata cierpieñ
i oczekiwañ i chce siê tañczyæ i biæ brawo widz±c, ¿e
jest gdzieniegdzie na Ziemi inteligente ¿ycie. Moje
olbrzymie podziêkowania dla fizyka i redaktora
e-pisma Neutrony Krzysztofa Andrzejewskiego, za
podanie mi linki do tego referatu. Autor zgrabnym
przedstawieniem danych wymusi³ na mnie w ci±gu
kilku sekund przyznanie siê, ¿e moje niby regionalne,
ale ogólnikowe pojêcie o Afryce nie jest warte funta
k³aków, ¿e nie umiem czytaæ i uzmys³owiæ sobie
znaczenia danych, które przecie¿ fluktuuj± gdzie¶ na
falach Internetu. W parê minut rozbija przes±dy co do
rzekomego rozwijaj±cego siê ¶wiata i uzmys³awia co
rzeczywi¶cie znacz± niepowi±zane ze sob± doniesienia
z gazet o krajach Azji. Mistrzowskie przedstawienie.
Jak najgorêcej zachêcam do pos³uchania przez 20 minut
szwedzkiego angielskiego towarzysz±cego kolorowym
kó³kom, a wszystko to w referacie Hansa Roslinga
.
wtorek, 12 czerwca 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Debunkin 8217 myths z automata
With the drama and urgency of a sportscaster, Hans Rosling debunks myths about the so-called 8220 developing world 8221 . via Migotanie s³ów ... »
Wys³any 2007/06/14 22:56:16
Komentarze
Go¶æ: Wojciech Kubalewski, chello062179095077.chello.pl
2007/06/12 09:01:03
Ja te¿ zrezygnowa³em ze snu, gdy trochê machinalnie poszed³em w ¶lad tej linki. Wystarczy³o 15 sekund, ¿eby mnie przymurowaæ do ekranu. Zbawienny dla mnie by³ szwedzki angielski - mój angielski is very polish. Dawno, dawno temu czyta³em ksi±¿ke pod tytu³em "Rachunek prawdopodobieñstwa, statystyka i prawda" niestety nie mam jej ju¿ i autora nie pamiêtam. Pamiêtam, ¿e wra¿enia z tamtej lektury przypomina³y te doznane podczas ogl±dania wyk³adu Hansa Roslinga. Obiecujê sobie solennie ogl±daæ ten wyk³ad jeszcze wiele razy. Liczê na Twoj± dociekliwo¶æ: mo¿e znajdzie siê wiêcej w tym wykonaniu? Mo¿e co¶ napisa³.

Osobn± fascynacjê stanowi± narzêdzia do prezentacji danych. Zmiany wska¼ników na osi czasu, animowane - absolut!

Wojciech
-
2007/06/12 13:57:30
Genau. Trzeba du¿ych efektów, by taka stara i zblazowana ma³pa jak ja spad³a z drzewa i ogl±da³a filmik z opuszczon± szczêk±. I w dodatku przymusza³a ¿onê do ogl±dania tego w porze odpowiedniej na ca³kiem inne rozrywki.

Masz racjê z t± „zbawienno¶ci±”, nic nie przybli¿a nam tak wyk³adowcy jak poczucie, ¿e górujemy w czym¶ nad nim. Nie pamiêtam na którym z blogów znalaz³em odes³anie do d³ugiego wyk³adu magika Randiego w Princeton - parê znajomych osób mia³o k³opoty z biegiem ¶cie¿ki d¼wiêkowej, bo on mówi a¿ za bardzo po angielsku.

Aha, to chyba dobry moment na wklejenie uwagi Krzy¶ka Andrzejewskiego, dotycz±cej tych efektów tworz±cych drogê na skróty do zrozumienia trudnych pojêæ. (Ty sam znasz ju¿ tê uwagê...) A wiêc:

„dawniejszymi czasy malarze PREZENTOWALI idee, a nie efekty
kolorystyczne pomieszane z w³asnymi dewiacjami psychicznymi.”