Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane.
Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość.
Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy.
Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Spojrzał na mnie krytycznie i zapytał: „do czego służą te kąty?” Kiedy mi inżynier wchodzi z takim pytaniem rozumiem, że chce wyładować swe wieloletnie frustracje – a także chce pokazać, że jedyny użyteczny, więc dobry matematyk to właśnie on. Ale tu w pytaniu była bezradność ośmiolatka i odrobina nabytej gdzieś od niechcenia agresji, bo przecież sformułowanie nie było jego. Dziecko by nie zapytało „do czego służy” ale „po co jest”. I musiał zreferować swą odpowiedź pani nauczycielce, która mu dała wskazówkę, żeby poszukał sobie w Internecie. Zaraz opowiem, co mu odpowiedziałem.
Chyba nastąpił szczęśliwy koniec, bo następnego dnia nie unikał mnie na klatce schodowej, wręcz odwrotnie, z uśmiechem oświadczył, że był najlepszy w klasie. Teraz, po paru latach, chyba pamięta dobrze, że sam to wymyślił – no i świetnie. Dobry belfer to taki, co się rozpływa w niewidzialną mgiełkę i w przekonanie ucznia, że on (czyli uczeń) jest bardzo zdolny.
Powiedziałem mu tak (ale na tym rysunku zastąpiłem moje smutne kreski ze zwierzątkami rysunkami pożyczonymi od nie wiem kogo z Sieci): masz trzy dzioby i trzy dania. Powiedz które jedzenie trzeba połączyć z którym ptaszkiem (czyli którym dziobem) i gdzie twoim zdaniem ten ptaszek mieszka. A jak wiesz gdzie mieszka to jak myślisz, jakie on ma nóżki?
No to co, ten kąt czyli spotkanie dwóch linii mówi sporo o ptasim życiu, prawda?
Ciekawe. Faktycznie, bez Twojego komentarza ja też widze tu kąty. Może wszyscy inżynierowie tak mają ? I tez byłam najlepsza w klasie z przedmiotów ścisłych :)
I tez byłam najlepsza w klasie z przedmiotów ścisłych :)