Przed paru tygodniami wykpiwa³em preambu³ê do naszej
aktualnej Konstytucji za to, co Jerzy Litwiniuk, poeta
i t³umacz, okre¶la jako „wielos³owno¶æ – ma³ono¶no¶æ”.
Niepokoi mnie, rzecz jasna, nie tyle gadulstwo i brak
precyzji niewydarzonych prawników co potencjalnie
niebezpieczne skutki sformu³owañ, które chwilowo nic
nie znacz±, ale w niedobrym dla narodu momencie mog±
zostaæ wype³nione ¼le pachn±cymi tre¶ciami.
Ale gdy przeczyta³em zapisek uenifeu sprzed paru dni,
mówi±cy o Konstytucji 3 Maja (tak, tej w³a¶nie, któr±
cieszymy siê jak wiewiórka spi¿ark± z orzechami),
dostrzeg³em relatywne zalety tej dzisiejszej wersji.
Czyta³em z takim zaskoczeniem (ten przeklêty obyczaj
przyjmowania narracji i interpretacji zastêpuj±cy
kierowanie siê do oryginalnych sformu³owañ), ¿e czu³em
potrzebê zerkniêcia na jej pe³en tekst. Dzi¶ to ³atwe,
nie muszê prosiæ bibliotek uniwersyteckich o odbitki
i czekaæ parê tygodni. W parê sekund mia³em przed sob±
stronê wikipedii i czyta³em:
I. Religia panuj±ca
Religi± narodow± panuj±c± jest i bêdzie wiara ¶wiêta rzymska katolicka
ze wszystkimi jej prawami; przej¶cie od wiary panuj±cej jakiegokolwiek
wyznania jest zabronione pod karami apostazji. ¯e za¶ ta¿ sama wiara
¶wiêta przykazuje nam kochaæ bli¼nich naszych, przeto wszystkim ludziom
jakiegokolwiek b±d¼ wyznania pokój w wierze i opiekê rz±dow± winni¶my.
I dlatego wszelkich obrz±dków i religii wolno¶æ w krajach polskich
pod³ug ustaw krajowych gwarantujemy.
Nie wiem jakie kary apostazji by³y przepisane w koñcu
XVIII wieku i wydaje siê, ¿e historia Walentyna
hrabiego Potockiego fluktuuje miêdzy wa¿nymi oraz
prawdziwymi lecz ma k³opoty z solidnym oparciem siê
na dwóch nogach, czyli (mówi±c pro¶ciej) mo¿e ten
pan nie zosta³ spalony w 1749 roku za przej¶cie na
judaizm, bo byæ mo¿e wcale go nie by³o. (Bywaj± takie
historie o gwa³townych ¶mierciach, które s± wa¿ne ale
maj± k³opoty z dokumentacj± historyczn±.) Ale z ca³±
pewno¶ci± prawdziwa jest wcze¶niejsza historia zmiany
wiary przez Katarzynê Malcherow±. O zbrodniê odej¶cia
od katolicyzmu na judaizm oskar¿ono w 1529 roku
70-letni± kobietê i po 10 latach procesu, ju¿ jako
80-letni±, publicznie j± w Krakowie spalono. O czym
dobrze jest przypomnieæ sobie gdy s³yszy siê zbyt
wiele tokowania o naszej tradycyjnej tolerancji.
Wiêc jest mniej ¼le, ni¿ my¶la³em, w ci±gu 200 lat
posunêli¶my siê troszkê do przodu. Ale ca³a ta
kwestia legitymizowania postanowieñ grupy zebranych
w jednym miejscu obywateli wcale nie jest prosta.
W niedu¿ej a piêknej ksi±¿eczce Science and Human
Values pisarz i fizyk Jacob Bronowski mówi o tym
jak pojêcia spoza ¶wiata nauki s± poddawane, tak samo
jak naukowe, próbie do¶wiadczenia, testowi dzia³ania
w realnym ¶wiecie: „To jest prosty lecz g³êboki
sprawdzian faktu, dziêki któremu os±dzamy wznios³e
s³owa twórców pañstw i systemów.” W tym miejscu
przywo³uje Deklaracjê Niepodleg³o¶ci mówi±c, ¿e
zaczyna siê w klasyczny euklidesowy sposób: „Mamy te
prawdy za oczywiste (self-evident)”. I dodaje tu
przypis, który uczyni³bym sta³ym dopiskiem wszelkich
dyskusji rozwa¿aj±cych odmienno¶æ jêzyka religii i nauki:
W istocie, oryginalny szkic Deklaracji Niepodleg³o¶ci
Thomasa Jeffersona zaczyna³ siê jeszcze rozleglejszym
stwierdzeniem: „Mamy te prawdy za ¶wiête
i niezaprzeczalne.” Uwa¿a siê, ¿e wstawienie
s³owa oczywiste, z jego naukowymi podtekstami, by³o
dzie³em Benjamina Franklina. Ale, rzecz jasna, s³owo
oczywiste nasuwa tyle samo w±tpliwo¶ci jak i s³owa
¶wiête i niezaprzeczalne.
Gdzie¶ tam trzeba postawiæ te cztery s³onie, na których
opiera siê Ziemia...