Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Gdzie ten róg?

Czytam Goldę Meir. Pisze o Davidzie Gordonie, który
miał prawie 50 lat ale żadnego doświadczenia w pracy
na roli. I o natchnionej jego „religią pracy” Rachel
Bluwstein, która przyjechała do Palestyny nie znając
hebrajskiego, w którym wkrótce zabłysnęła wierszami,
pisanymi w momentach wolnych od pracy.


Moim zdaniem żaden nowoczesny hippie nie zbuntował się tak sprawnie
przeciw panującym instytucjom jak owi pionierzy z początku
[dwudziestego] wieku. Wielu z nich pochodziło z rodów kupców czy
uczonych; wielu nawet z zamożnych zasymilowanych rodzin. Gdyby to
jedynie syjonizm ich uskrzydlał, mogliby przyjechać do Palestyny,
kupić sady pomarańczowe i wynająć Arabów, by dla nich pracowali.
Byłoby to łatwiejsze. Ale w istocie byli radykałami i wierzyli
głęboko, że jedynie własnym fizycznym wysiłkiem mogli naprawdę
wyzwolić Żydów z getta i z ich mentalności i dać im warunki, by
oprócz praw historycznych odzyskali oni nieużytki i uzyskali także
moralne prawo do tej ziemi. Niektórzy z nich byli poetami, inni
maniakami, jeszcze inni mieli burzliwe historie życiowe. Lecz
wszyskich ich łączył zapał, by próbować, by stworzyć w Palestynie
społeczeństwo dobre – a przynajmniej lepsze od tych, które znane
były w różnych stronach świata. Jestem przekonana, że stworzone
przez nich komuny – kibuce – przetrwały tylko dlatego, że ich
podkładem tak wtedy jak i dziś jest prawdziwie rewolucyjny ideał
społeczny.

(My Life by Golda Meir, A Dell Book, New York 1975, pp.44-45)


Moje bardzo powierzchowe osłuchanie się z tematem
podsuwało mi uproszczony obrazek: Żydzi przejęci
ideą religijną (powrót do znanej tylko z Księgi
ojczyzny, czyli do mistycznej wizji) to syjoniści,
natomiast ci, którzy wiązali się z socjalizmem (we
wszelkich jego odmianach) widzieli świat w szerszych
kategoriach, ponad-narodowych. Przed lekturą Goldy
Meir nie zdawałem sobie sprawy z socjalistycznych
motywacji twórców tego Nowego Starego Świata.

Czy dlatego niewiarogodny eksperyment udał się, że
w tamtym pokoleniu znaleźli parę (czy kilkadziesiąt)
tysięcy osób potwierdzających wiarę w pomysły
własnym życiem?

Tak, myśmy też mieli takie pokolenie. Byliby dzisiaj
pradziadkami i dziadkami. Nie mieli nawet szansy na
zostanie ojcami. A potem było trudniej o krążenie
idei. W czasie wojny była prawie pełna jednomyślność,
że Niemcom trzeba się opierać; nie było tej pewności
w stosunku do rosyjskiej okupacji. I część energii
spalała się w wewnętrzych wahaniach i sporach.

Czy może w Polsce znowu nastąpić eksplozja idealizmu,
jak na początku RpII? Hm, niedobrze się to kojarzy,
mam nadzieję, że nikt nie chce nowego zabójstwa
Narutowicza. Ale jednak odtworzono nieistniejącą
wtedy ojczyznę. Dobrze by było to jeszcze raz zrobić,
bo w tym dzisiejszym zlepku wątroba ma własne pomysły
na akcję płuc, a szyja okręca się za zadkiem. Czy ten
Kraj można wymyślić od początku?

Model izraelski nasuwa mi ostre wątpliwości. Choć
były tam odmienne prądy, religijny i socjalistyczny,
to prowadziły do tej samej Palestyny. A u nas już na
początku drogi się rozstaną, do Polski i do Watykanu.
Ale dowiedzielibyśmy się jak naprawdę jest dopiero
gdyby było bardzo źle. A teraz nie jest źle, tylko
głupio. I ciągle trochę ubogo, ale euro coraz jaśniej
nam świeci. Więc idee drzemią. I niestety chrapią.

 

 

czwartek, 24 maja 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/05/24 12:44:43
nie powinienem właściwie wymądrzać się z długiego dystansu czasu i bez osobistych doświadczeń życia w Polsce.
Razi mnie jednak brak alternatyw, brak prawdziwej opozycji politycznej. PiS, PO, SO, PSL i Mohery mało różnią się od siebie. Lewica? Ludzie boją się, że to komuna. Więc gdzie ma się zacząć ta odbudowa? Kwaśniewski z Wałęsą? wolne żarty. Niestety, mój optymizm nie ma gdzie wylądować w tej chwili, więc fruwa w przestrzeni gdybania. :-)
-
2007/05/24 18:02:00
Rzekłeś. Nie przypominam sobie jednego jedynego zdania z wizją prowadzącą w przyszłość. Tylko jakieś mściwe rozgrywki, wsadzanie nosa w życie bliźnich i ideologie, od których co bardziej rozwinięte i rozgarnięte kraje oddalają się systematycznie. Nic, tylko czekać, że wrzucą hasło o kupieniu Madagaskaru.