|
Blog > Komentarze do wpisu
Znowu?
Spyta³em w sklepie z meblami: „czy s± biurka?” „Na komputer?” spyta³a pani. „Nie, na cz³owieka.” „Ach nie, na cz³owieka nie mamy.”
Kupi³em „na cz³owieka” u¿ywane. Brzydkie. Bezustannie zawalone. I sporo na nim otwartych innych ksi±¿ek, z których to i owo chcê zacytowaæ. Moje ¿ycie Goldy Meir piszczy, ¿e od miesi±ca le¿y w kolejce a ja wracam do cytowania Solskiego. Mam powody. Powody s± jeden: podoba mi siê. Ten urywek o Berlinie z pocz±tku lat dwudziestych zaczyna od cytowania Stefana Zweiga o ówczesnej rozpu¶cie a potem mówi rzeczy, które s± ju¿ znane, ale jednak je powtórzê. Nie wszyscy s± specjalistami. Niektórzy nie mieli kiedy czy jak o tym pomy¶leæ. I jak Atka mawia³a: „czasami trzeba powtarzaæ oczywiste rzeczy, na przyk³ad dzieñ dobry albo dziêkujê”. Wiem, ¿e Solski by³ komunist±, ¿e spotyka³ Lenina, Stalina i Dzier¿yñskiego i ¿e redagowa³ sowieckie pisma. Ale gdyby by³ tu jeszcze i chcia³ ze mn± rozmawiaæ, poda³bym mu rêkê, kawê, przek±skê – i s³ucha³bym bardzo uwa¿nie jego s³ów. W tej samej kawiarni bywa³ niejaki Arnold Bronnen, o którym warto powiedzieæ kilka s³ów. By³ na ogó³ lewicowy, nosi³ tasiemkê zamiast krawata, rzadko siê goli³ i nie strzyg³ w³osów. Napisa³ sztukê pod tytu³em „Vatermord”, która cieszy³a siê wielkim powodzeniem. Wystêpuje w niej matka, ojciec i syn. Matka nie kocha ojca, syn nie kocha ojca ani matki. Centralnym zagadnieniem sztuki jest wyzwolenie. Nie od czego¶ albo od kogo¶, tylko w ogóle. Syn, aby siê wyzwoliæ, zak³uwa ojca sztyletem na scenie, mówi±c ¿e nie ojca zabi³, tylko symbol, który go gniót³. Matka, której m±¿ seksualnie nie wystarcza³, powiada synowi ¿e go rozumie, rozbiera siê na scenie do naga – przy zaciemnionych ¶wiat³ach – i zamierza oddaæ siê synowi-mordercy, który j± jednakowo¿ odtr±ca, mówi±c ¿e jest wolny i takim chce pozostaæ. W tym miejscu kurtyna spada. Wspominam tê sztukê dlatego, ¿e jest bli¼niaczo podobna do wielu sztuk i filmów, granych i wy¶wietlanych teraz w Ameryce i w Europie. S± one sporz±dzane wed³ug tej samej recepty: trochê Edypa, odrobina Starego Testamentu, du¿o Krafft-Ebinga i krew. I wszystko pod has³em wyzwolenia i rewolucyjnego wzlotu ku gwiazdom. Krafft-Ebing, je¶li który¶ z czytelników nie pamiêta, napisa³ wci±¿ jeszcze najobszerniejsz± i pewnie najlepsz± ksi±¿kê o zboczeniach seksualnych. Napisa³ j± w ubieg³ym stuleciu, ale obecnie sta³a siê ona niewyczerpanym ¼ród³em pomys³ów powie¶ciowych, teatralnych i filmowych wielu autorów, w¶ród których trafiaj± siê równie¿ polskie nazwiska. Nie mo¿na siê tym autorom dziwiæ, bo ostatecznie ka¿dy zarabia jak mo¿e. Zjawiskiem o wiele bardziej gro¼nym jest to, ¿e utwory o których mowa ciesz± siê, podobnie jak w swoim czasie „Vatermord”, ogromnym powodzeniem u publiczno¶ci i ¿e wynosi je pod niebiosa krytyka. Zjawisko jest gro¼ne dlatego, ¿e zwiastuje nadchodz±cy totalizm. Zwiastowa³a go w Niemczech na dziesiêæ lat przed Hitlerem sztuka Bronnena i du¿o jej z ducha pokrewnych, a teraz sygnalizuj± go takie same sztuki i filmy w innych krajach. Jestem najg³êbiej przekonany ¿e jest tak jak napisa³em, choæ nie jest ³atwo wyt³umaczyæ, dlaczego tak jest, trzeba by napisaæ ca³y traktat. Ale g³ównie dlatego, ¿e babranie siê we krwi i deptanie ludzkiej godno¶ci, wraz z domieszk± seksualnej krzepy i nadludzko-wyzwoleñczych bzdur jest ¼ród³em, z którego wyp³ywaj± totalistyczne rzeki. Wspominam owego Bronnena z jeszcze jednego powodu. Sta³ siê pó¼niej, za hitlerowskich czasów, g³o¶nym i jednym z czo³owych pisarzy. Mia³ pocz±tkowo trudno¶ci, bo jego ojciec, niestety, by³ ¯ydem. Pokona³ jednak tê przeszkodê w sposób prosty i pe³en wdziêku. Namówi³ mamê, aby przysiêg³a ¿e w stosownej chwili zdradzi³a mê¿a z gwarantowanym nie-¯ydem. wtorek, 03 kwietnia 2007, andsol-br
TrackBack
Komentarze
antrim
2007/04/03 15:58:05
Widze, ze mamy blizniacze stoly "na czlowieka". Mam "Wspomnienia" Solskiego, ale to b.stare wydanie.1955 Stary Wiarus byl chyba dosc typowym aktorem czyli czlowiekiem zakochanym w sobie. Szkoda, ze nie ma indeksu, bo nie wiem ktora strone cytujesz. Dawno do tej ksiazki nei zagladale, ale pamietam, ze jest w niej sporo zlekka staroswieckiej polszczyzny co mnie glownie interesowalo. "Frymusny" -piekne.
2007/04/03 17:48:53
Oj, je¶li „Stary Wiarus” to masz wspomnienia Ludwika Solskiego, aktora a ja czytam „Moje wspomnienia” dzia³acza komunistycznego Wac³awa Solskiego (pseudonim Wac³awa Pañskiego) ... :)
Moje wydanie to paryskiego Instytutu Literackiego z 1977. 2007/04/03 18:10:13
"Wyzwolenie i wzlot ku gwiazdom" trwaj± nadal. Ile to ju¿, 70 lat? Po drodze nawet ró¿ne formy przybiera, zamienia scenê na ekran i panoszy siê w ciasnych g³ówkach przeplatane reklam± myd³a.
2007/04/04 18:40:37
Co pokolenie, to Solski. Co Solski, to widocznie i Wspomnienia. Ten Wac³aw obi³ mi siê kiedy¶ o uszy, ale nic o nim nie wiem.
2007/04/04 22:33:41
Nigdy siê nie przyznam, Antrimie, ile lat ksi±¿ka na pó³ce sta³a. Mo¿e dlatego, ¿e ja te¿ nic o nim nie wiedzia³em. Ale przebojem zdoby³ mój szacunek i uznanie.
Co mnie przywodzi do przypuszczenia, ¿e tak jak kury, ksi±¿ki te¿ siê dziel± na te co jajka sk³adaj± i na te co na pó³ce wysiaduj±. I z obu typów s± po¿ytki. |
|