|
Blog > Komentarze do wpisu
Zabublowane niebo
Najciekawsza w naszej wiedzy o codzienno¶ci jest niecodzienno¶æ. Wprawdzie rutyna po czasie zyskuje pewien urok (gdy ju¿ rutyn± byæ przesta³a) ale bardziej fascynuje nas to, co poza rutynê wystaje. I wiedza o tych obrze¿ach „normalo¶ci” wchodzi do ró¿nych tekstów. Niekiedy s± to komedie, niekiedy tragedie, kiedy indziej znowu ustawy prawne.
Czytanie tych ostatnich utworów jest najtrudniejsze. Pisz±cym je wcale nie chodzi o aplauz i zrozumienie spo³eczeñstwa, chc± pos³uszeñstwa. W odró¿nieniu od tylu innych trudnych pism z innych dziedzin wiedzy i nauki, w których bywaj± ¶wietni popularyzatorzy, tu interpretacje i wyja¶nienia przychodz± od prawników i na ogó³ czê¶ciej oni gmatwaj± ni¿ wyja¶niaj±. To do¶æ jasne, prawa prawa to nie prawa natury, nie ma tu opisu jak dzia³a ¶wiat ale wyraz ¿yczeñ i po¿±dañ tych, co s± u w³adzy. A gdy ci, co s± u w³adzy, maj± we ³bach wiêcej chêci zdobycia jeszcze wiêkszej w³adzy a nie refleksji nad przyczynami, które ich w³adz± uczyni³y, ich akty prawne wznosz± siê ku niebu jako plejada bubli. Proszê zauwa¿yæ, ¿e bubble to bañka mydlana, co¶ co mo¿e i ³adnie wygl±da ale nie ma zawarto¶ci. Wzlot bubli nie k³opocze, gorzej, ¿e przy odmianie kierunku robi± to, co urwanie chmury. Utrzymanie zgromadzenia twórców prawa w niektórych spo³eczeñstwach przekracza 1% produktu narodowego netto, czyli te bañki ma³o wa¿±, ale du¿o kosztuj±. Brak wagi i znaczenia niekiedy nadrabiaj± ha³asem. Rzadko kiedy Kraj s³ysza³ taki harmider jak przy ustalaniu i omawianiu ustawy lustracyjnej. Bubel gigantycznych rozmiarów, w pe³ni zbêdny, co w samym swoim tek¶cie jasno stwierdza gdy rzecze, ¿e Zbrodniami komunistycznymi, w rozumieniu ustawy, s± czyny [...] stanowi±ce przestêpstwa wed³ug polskiej ustawy karnej obowi±zuj±cej w czasie ich pope³nienia. Specyfikowanie które to przestêpstwa (polegaj±ce na stosowaniu represji i tak dalej), przez kogo (przez funkcjonariuszy pañstwa komunistycznego) oraz kiedy (w okresie od dnia 17 wrze¶nia 1939 r. do dnia 31 lipca 1990 r.) pope³nione nie zmienia oczywisto¶ci: owe zachowania maj± ju¿ w prawie miano przestêpstw, wiêc istniej± prawne narzêdzia, by sobie z nimi poradziæ. Pe³no tam kompletnych denactw typu Apelacjê rozpoznaje siê na rozprawie (mawiali¶my w harcerstwie: „ju¿ siê robi”, gdy nikt nic robiæ nie chcia³; zaimek siê rozbraja sens tego zwrotu). Jest jaka¶ determinacja o s±dzie, który co¶ tam zrobi niezw³ocznie – prosi siê tu o przypomnienie ¿ydowskiej historyjki na temat „Rabi, co to jest chwilka”. S± dowolno¶ci, które pozwol± odebraæ bli¼niemu jak±kolwiek rzecz, która jego jest, je¶li tylko IPN uzna j± za dokument: Ka¿dy, kto bez tytu³u prawnego posiada dokumenty zawieraj±ce informacje z zakresu dzia³ania Instytutu Pamiêci, jest obowi±zany wydaæ je bezzw³ocznie Prezesowi Instytutu Pamiêci. Najgorsze w tym wszystkim s± jakie¶ przepychanki, których moralny sens jest taki sam jak dekretowanie niepokalanego poczêcia Romana Dmowskiego. Proszê przyjrzeæ siê temu zapisowi: Kto publicznie pomawia Naród Polski o udzia³, organizowanie lub odpowiedzialno¶æ za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie, podlega karze pozbawienia wolno¶ci do lat 3. Je¶li dobrze rozumiem, wolno mi stwierdziæ, ¿e mordy w Jedwabnem by³y pope³nione przez kilkudziesiêciu jego mieszkañców. Ale jakakolwiek analiza tego faktu, szukaj±ca jego ¼róde³ w paru wiekach polskiej nietolerancji religijnej, ucisku etnicznego oraz koszmarnych bzdur g³oszonych przez takich kap³anów, jakich i dzi¶ nie brak w warszawskim UKSW, mo¿e mnie doprowadziæ do procesu opieraj±cego siê na prawie obowi±zuj±cym obecnie w Polsce... Panie i Panowie Parlamentarzy¶ci niewydarzonej RpIV, a uczepcie wy siê tych waszych bubli czyli balonów ogrzewanych przez nienawi¶æ, g³upotê i ko³tuneriê, i odleæcie na spotkanie z waszym rodakiem, panem Twardowskim. Je¶li polecicie jeszcze dzisiaj, jutro bêdzie lepszy nastrój na powa¿n± rozmowê o komunistycznych zbrodniarzach i komunistycznych ofiarach, o zdrajcach i o bohaterach. pi±tek, 27 kwietnia 2007, andsol-br
TrackBack
|
|