Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Z łaciny na polski

Mówiąca od siebie pani Rzecz się cieszy:
Wreszcie
W sobotę głupoty będą jak rodzynki
W cieście.


Powiadamia mnie Mme.Chose, że choć młodość bez łaciny
zmarnowana jest, zawsze coś można nadrobić. Dobre do
drobienia są techniki japońskie, bo u nich nie było
miejsca na wielką wiedzę i wszystko szło w małych
kęsach. Tego właśnie kumon uczy: nie chwytaj się za
całość, łap się za maleństwa. Jak sobie z podziałem
na nieskończenie małe poradzisz, to integrowanie samo
z siebie ci przyjdzie.

I podała mi pierwszą ściągę do łaciny. Teraz tylko
zakumonić to, zrozumienie samo przyjdzie. Technologię
tę pieczy Rodaków przekazuję. Jak dotychczas, nie
było narzekań. Gwarancja firmy Samuraj.

 

Kumon sitsuon-ga (ściąga kumonowa)

Łacina – polski

A non domino        nie lubię tej gry
Amor fati                kochany facet
Ave Caesar            królewski ptak
Ex digito gigas      duży stary plik
Experto crede       kredowy rzeczoznawca
Homo homini         człowiek jąkała
Homo sum             człowiek ryba
Jus soli                   kelner, gdzie te przyprawy
Sex horas               miłość na godzinę
Dormire sat est     spać to siedzieć

sobota, 07 kwietnia 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/04/07 18:40:43
Nie wiem jak to po łacinie, może Alleluja?
W każdym razie po polsku to na pewno:
wesołych Świąt!
-
2007/04/07 19:52:02
Też nie wiem, Mal49 :) Po tutejszemu Aleluia.

Piękne dzięki. I wiele spokoju wszystkim ludziom dobrej woli. I tym, co go potrzebują a przez zwichrowanie świata nie odnajdują go w sobie.
-
2007/04/07 21:40:56
Ja znam łacinę po rosyjsku, że się tak pochlubię: jerare gumanum jeś co sie tłumaczy 2R=ju man.
Smacznego Swięconego i Haleluja.:)
-
2007/04/07 22:51:30
Oj, fajnie, Antrimie, żeś wpadł. Po pierwsze, pozwolisz, że Ci coś obetnę? Bo ten podwójny wpis to chyba Twój komputer a nie Ty?

A po drugie, to od dzisiaj zacznę Ci się starannie podlizywać - nawet nie wyobrażałem sobie, że znam tak sławnego Blogowicza! Gdzie nie pójdę tam Cię lubią. Teraz już wiem jaki pisać CV: że jeden uścisk ręki za młodu z Michnikiem, dwa czy trzy z Wignerem i znajomość z Antrimem...

Ale zamiast Ci zazdrościć pouczę się przy Tobie jak być sympatyczny. Wątpię czy mi się uda (mama się skarżyła, że próbowałem wyjść ani głową ani nóżkami a pupą - i coś mi z tego do dziś zostało),
ale na naukę nigdy za późno.

Serdeczne uściski Antrimie, bądź pewien, że zawsze mnie cieszą Twoje zabawy ze słowami.