S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Szpieg
Gdy przez parê dni nie mo¿na czytaæ z monitora,
wiêcej czyta siê z papieru. Jedn± z tych lektur chcê
siê podzieliæ natychmiast, bo u mnie przecie¿
soboty to dni g³upoty
a Henryk Józewski, minister II Rzeczpospolitej,
opowiada o g³upocie niebanalnej, g³êbokiej i wa¿nej
dla nas po dzi¶ dzieñ. Im d³u¿ej na ten tekst patrzê,
tym wyra¼niej widzê, ¿e to nie tylko w peerlelu
nale¿y szukaæ moralnego i mentalnego podk³adu naszej
dzisiejszej W³adzy. Pisanej z du¿ej litery, jako ¿e
Demokratycznie Wybranej.



Endecy nie cofali siê przed niczym. Wojna, rok 1920. Pi³sudski
zmaga³ siê w ¶miertelnej walce z klêsk±, która stanê³a na progu
Polski i siêga³a rêk± po Warszawê. Wtedy w³a¶nie mój bliski
przyjaciel, Witold Jodko-Narkiewicz, pó¼niejszy ambasador Polski
w Konstantynopolu – dostarczy³ mi dokument. Mia³em go w rêku
i niezw³ocznie uda³em siê do Belwederu. By³ to memoria³ czo³owych
osobisto¶ci Stronnictwa Narodowego skierowany do Marsza³ka Focha.
Panowie ci wzywali o pomoc, a zarazem donosili, ¿e Józef Pi³sudski
– Marsza³ek Polski jest p³atnym bolszewickim agentem.

Dzi¶ jeszcze stoj± mi w oczach zadrukowane karty czerpanego papieru
³±czone jedwabn± czerwon± wst±¿k±. Gdy pismo to wrêcza³em Wieniawie,
us³ysza³em s³owa: „wiemy ju¿ o tym”… Tak urzêdowali panowie
endecy, gdy bolszewickie wojska sta³y u progu Warszawy. Daje to
miarê tego, co w g³owach endeckich mo¿e siê dziaæ.


Jutro wiêcej o autorze owych wspomnieñ.
sobota, 21 kwietnia 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu: