S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Rzut oka na korzenie
Jakie by by³o ¿ycie umys³owe Kraju gdyby w takich gazetach jak Rzeczpospolita pisali nie kopi¶ci Nowego Testamentu a ludzie maj±cy wiedzê i g³owê? Tacy na przyk³ad jak mój przyjaciel, Wac³aw Timoszyk. Jego obserwacje (wynik jakiej¶ rozmowy o tzw. chrze¶cijañskich korzeniach) powinny byæ przedstawiane m³odym ludziom, by mogli zastanowiæ siê i wybraæ to, co uznaliby za bardziej spójn± wizjê ¶wiata. Ale olbrzymia ich wiêkszo¶æ nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, ¿e takie pogl±dy s± przedk³adane w mowie i pi¶mie. Niby istniej± szko³y, pisze na budynku „Szko³a”, lecz niewiele osób domy¶la siê, ¿e to s± MacDonaldy od my¶lenia....

Pisze Wacek:

Moja prywatna wizja jest taka: Europa przynajmniej od 2 tysi±cleci zmaga siê z monoteistyczn± formacj± przyniesion± ze Wschodu. Zrównanie z ziemi± Jerozolimy by³o tylko materialnym wyrazem tej walki. Wydawa³o siê wtedy, ¿e zwyciê¿y³ zdrowy politeizm, gdzie bogowie walcz± ze sob±, a pojêcia z³a i dobra s± do¶æ zaciemnione, przewa¿a kolor szary, bo ka¿dy ma nieco racji, ka¿dy jest nieco z³y i nieco dobry. Nied³ugo potem jednak monoteizm podniós³ g³owê i dokona³a sie w jego imieniu brzemienna w skutki rewolucja kulturalna. Jerozolimy nie odbudowano, ale sposób my¶lenia j± reprezentuj±cy zwyciê¿y³ w postaci sekty ¿ydowskiej zwanej chrze¶cijañstwem. I mrok wielki nasta³ w naszej Europie... A¿ w koñcu odgrzebano stare politeistyczne teksty i powoli rodzima europejska intelektualna formacja poczê³a odradzaæ siê. Gdzieniegdzie jednak trwa stare i nie pozwala na przyk³ad na prowadzenie badañ nad komórkami macierzystymi.

Widz±c to z tej strony, nie dziwi ostry opór znacznej czê¶ci kleru (tak protestanckiego jak i katolickiego) przeciw wspó³cze¶nie pisanym ba¶niom wdaj±cym siê w magiê i dwuznaczno¶æ ról dobrych i z³ych bohaterów. Dla monoteistów my¶lenie nad natur± Dobra i Z³a jest niebezpieczne, czytelnik takich ksi±¿ek jak W³adca Pier¶cieni czy Harry Potter mo¿e mieæ za ma³o uznania dla dziwnej bajki bez happy endu o jednym jedynym przedstawicielu Dobra, które podobno wygrywa, ale za to g³ówny bohater przegrywa i to po to, ¿eby nas odkupiæ, ale po tym odkupieniu ¶wiat jest coraz gorszy. Dziecko mo¿e tego nie zrozumieæ.

Nawiasem, ja te¿ nie. Dlatego wolê Wackow± narracjê.
niedziela, 29 kwietnia 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu: