S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Re-cytowanie

Linki przywiod³y mnie wczoraj do artyku³u z GW
o Randim. I nawet podkomentowa³em to na pozycji
troszkê poni¿ej 18000, bezpiecznej bo niewidocznej.
Kierujê tam do mego tekstu napisanego przed laty.
I to takiego, który (po lekkiej edycji, rzecz jasna)
mogliby powtórzyæ w Radio Maryja. A ponadto jest
on prawie dziewiczy, bo sta³ gdzie nikt go nie czyta³.

Oto on.

Nie narzekam. To by³o æwiczenie g³osu na pustyni.
Gdy wchodzi³em w przedsiêwziêcie – w pisanie tam
cotygodniowych felietonów – my¶la³em, ¿e by³o
to w miarê ¿yczliwe grono kilkuset niebanalnych
a znanych z przesz³o¶ci osób. Zapomnia³em, ¿e nie
tylko Kraj siê zmienia³, ludzie te¿. Jeden poszed³
w senatory dziêki LPR i rozsy³a³ kobietom ulotki
ucz±ce jak i gdzie maj± trzymaæ swoje macice. Drugi
sztuki bardzo wiarê buduj±ce w pewnej toruñskiej tv
przedstawia³. Inna donosi³a, ¿e Ann Coulter jest dla
niej gigantem my¶li. Jeszcze inny wyci±ga³ na rozmowy
o ¿yciu zap³odnionego ¿ycia w dwudziestej minucie
jego istnienia. Itp. No, odbi³o ludziom. Przepraszam,
chcia³em powiedzieæ, odbili siê ludzie wysoko od ich
m³odzieñczych pozycji, piêknie siê zespolili z RpIV.

W tek¶cie nie wymieniam z imienia Randiego. Jego
site to www.randi.org lecz omawian± bzdurkê
zdj±³ chyba w rok po moim ostatnim li¶cie do niego.

A proponujê ten stary tekst, bo gdybym to dzi¶
chcia³ opowiedzieæ, tak samo by to wygl±da³o. Bo
jedni rozwijaj± siê w lewo, drudzy w prawo a inni
w ogóle. To znaczy, w ogóle nie.

pi±tek, 13 kwietnia 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu: