Na pocz±tku by³o tylko wyznanie (czy wyzwanie) Ewy Milewicz, w dwóch czê¶ciach: 1 i 2.
W setkach komentarzy by³y u¶ciski d³oni ale by³y te¿ pomyje, najczê¶ciej wskazuj±ce, ¿e komentator by³ szybszy w sztuce pisania ni¿ czytania. A Ewa Milewicz pisa³a jasn± polszczyzn±:
Nie z³o¿ê o¶wiadczenia, ale lustracji i tak bêdê poddana. [...] Pañstwo [...] i tak mnie zlustruje. Natomiast ja sama do tego rêki nie przy³o¿ê, bo nie widzê ¿adnego powodu, abym siê mia³a t³umaczyæ ze swego ¿ycia.
Potem zaczêto rozsy³aæ poczt± polecon± formularze po uczelniach i ka¿dy z tysiêcy winnych Bogu ducha adresatów (ci, co byli winni to problem m¶cicieli i kanarów, a nie takich jak ja) musieli szybko podj±æ decyzjê. Motywy mog³y byæ ró¿ne ale wyniki mog³y byæ dwa: wype³niam albo nie wype³niam. Drugie rozwi±zanie nie jest dla wszystkich. Wycenienie tych, co my¶l± „nie” a pisz± ”tak” jest ³atwe przy ogl±daniu filmów. Ale ogl±da³em ten film bardzo z bliska i pamiêtam oczy jednego z moich mistrzów, logika J.S., niezwykle uczciwego cz³owieka, który mi wyja¶nia³, a w³a¶ciwie dawa³ do zrozumienia, ¿e dokumentu, choæ s³usznego, podpisaæ nie bêdzie móg³. Nieco pó¼niej dowiedzia³em siê, ¿e gdyby przez parê miesiêcy nie dostawa³ sum, na które co miesi±c liczy³, dwie ciê¿ko chore osoby z jego rodziny mo¿na by by³o natychmiast odpisaæ z listy ¿ywych. Wieczna chwa³a Panu Prezydentowi za odtworzenie w dzisiejszym ¿yciu tych scen z historii.
Wiêc wiêkszo¶æ osób, które znam, wype³nia i wysy³a. I oprócz upokorzenia w formie nieprzyzwoicie niskiej comiesiêcznej wyp³aty maj± jeszcze w domu kwitek. Tak tworzy siê spo³eczeñstwa obywatelskie.
Ale jest i parê innych g³osów. Trzem z nich proszê po¶wiêciæ chwilê uwagi.
Najg³o¶niejszy chyba obecnie przypadek to rytualne spluniêcie Jana Turulskiego, chemika z Bia³egostoku. Powiedzia³ to, co tysi±ce mia³o na koñcu jêzyka.
Zdecydowane: „nie chcê wiêcej o was s³yszeæ” przysz³o od Jacka Klinowskiego z Krakowa (z blogu Groblewskiego, o którym dowiedzia³em siê dziêki blogowi Azraelka).
Najbardziej wywa¿ony g³os (o którym pisa³ na swoim blogu Antrim) to o¶wiadczenie gdañskiego matematyka Stefana Soko³owskiego. Zacytujê ten jego fragment, który mo¿e wprowadziæ nieco porz±dku w czêsty ba³agan my¶lowy dotycz±cy ka¿dego bubla produkowanego przez bublowców i przez niedba³o¶æ jêzykow± nazywanego „prawem”:
T.zw. niepos³uszeñstwo obywatelskie jest jednym z demokratycznych instrumentów slu¿±cych do przywo³ywania do porz±dku polityków, którym pomyli³y siê priorytety. Tego instrumentu nie nale¿y myliæ ze zwyk³ym lekcewa¿eniem prawa. Lekcewa¿enie odbywa siê po cichu i sprawca stara siê nie zostaæ ujawniony. Niepos³uszeñstwo obywatelskie jest g³o¶ne i otwarte, a sprawca liczy siê z ew. sankcjami i godzi siê je ponie¶æ. Lekcewa¿enie prawa tworzy niewolników; powszechny „olewczy” stosunek do prawa charakteryzowa³ m.in. system polityczny PRL-u. Wolny cz³owiek nie lekcewa¿y praw, które uwa¿a za szkodliwe, tylko stara siê je zmieniæ w jawnym dzia³aniu.
Te trzy postawy z jednego punktu widzenia s± synonimami, bo ³±czy ich autorów status nie-inteligenta. Je¶li jakim¶ cudem czytaj±cy te s³owa nie wie o co chodzi, powtórzê urywek wywiadu z Panem Prezydentem (tak, wiem, ¿e przesadzam z podkre¶laniem szacunku, ale to nie dla osoby, lecz dla funkcji):
Monika Olejnik: Panie prezydencie czy pan nie ³amie sumieñ inteligentów mówi±c o tym, ¿e inteligent, który sprzeciwia siê lustracji nie zas³uguje na etos inteligenta?
Lech Kaczyñski: Na miano inteligenta.
A wiêc: prawie synonimy, ale nie ca³kiem. Mo¿na jeszcze przez parê chwil wybraæ ten sobie najmilszy. Pó¼niej us³yszymy: Faites vos jeux! Rien ne va plus!
Prawo lustracyjne by³o sknocone przez ignorantów? Hmm, hmm