|
Blog > Komentarze do wpisu
Kalejdoskop
Obiecujê, ¿e o kalejdoskopie wspomnê dopiero po wyja¶nieniu w czym jest rzecz z ow± patyn±.
Piêkna obietnica, wyk³adaj±ca siê na ³opatki w chwili gdy jest sk³adana... Ale nie chodzi mi teraz o paradoksy i o dziwne zdania o sobie mówi±ce, ale o kolejkê. Jak mówi± Amerykanie: pierwsza przyszwa, pierwsza poszwa. Kolejka to przedszkole demokracji. Choæ pamiêtam jak trzymano mnie w takim przedszkolu godzinami i codziennie - a demokracji nie by³o. No bo kolejki by³y do ¿ó³tego sera. Skoro obietnica sama siê z³ama³a, to wszystko wolno i Boga nie ma i równie dobrze mogê dzi¶ opowiedzieæ o kalejdoskopie. Wyczyta³em o tym w ksi±¿ce pani Siobhan Roberts (biedne dziecko, ale¿ j± rodzice imieniem za³atwili) o „Królu Nieskoñczonej Przestrzeni”. Nie, to nie chodzi o kandydata na Naszego Króla. Dobra plotka nie starzeje siê i dlatego powtórzê co wyczyta³em na stronie 75: Sir David Brewster wymy¶li³ kalejdoskop w roku 1814 i w trzy miesi±ce pó¼niej posiad³o go drog± kupna w Pary¿u i w Londynie ponad 200.000 osób. I nies³ychanie to sir Davida przygnêbi³o, ¿e jego naukowy i artystyczny wynalazek traktowany jest przez dzieci i doros³ych jako zabawka. Proponujê, by za siedem lat na cze¶æ ¼le zrozumianego wynalazcy cywilizowany ¶wiat zorganizowa³ minutê zadumy i smutku nad tym naukowym instrumentem. Oczywi¶cie, bez krêcenia nim. Smutek na twarzach, czarne szkie³ka w kalejdoskopach. A nieco pó¼niej zrobi siê podobne obchody kostki Rubika. pi±tek, 09 marca 2007, andsol-br
TrackBack
|
|